Od stuleci ludzie próbowali i nadal próbują kontaktować się z duchami. Robią to z najróżniejszych przyczyn. Jedni koniecznie chcieliby się dowiedzieć, czy ich najbliższym, którzy umarli, jest po tamtej stronie dobrze, czy przestali już cierpieć, czy czegoś potrzebują. W wielu przypadkach jest to troska o ukochaną duszę, która odeszła. Gdy wiemy, że nie cierpi i nic jej nie potrzeba, jest nam lżej na sercu. Wiedza ta pozwala uciszyć podświadomy lęk przed tym, co się stanie z nami, gdy umrzemy. Skoro duch nie cierpi, to mamy nadzieję, że i my gdy umrzemy nie będziemy cierpieć. Informacje o duchach w jakimś stopniu zaspokajają ciekawość, a jednocześnie pomagają w pokonaniu lęku przed śmiercią.
Inni nawiązują kontakt z duchami chcąc się wypytać o sprawy, które śmierć przerwała, a które wymagają dokończenia. Mają nadzieję dowiedzieć się, co zrobić w celu kontynuacji rozpoczętych spraw lub podjąć decyzję o ich zakończeniu.
Są i tacy, a jest ich wielu, którzy poszukują kontaktu z duchem oczekując, że dowiedzą się od zmarłego gdzie ma schowane oszczędności, kosztowności itp. Często zdarza się, że umiera człowiek samotny, zamożny. W mniemaniu bliskich mu osób powinien mieć gdzieś schowane oszczędności swojego życia. Zaczynają się wtedy poszukiwania. Nieraz zdarza się tak, że natychmiast po śmierci mieszkanie zmarłego zostaje przewrócone do góry nogami, ściany skute do gołej cegły, podłogi pozrywane, podwórko i obejście przekopane. Rzekomego majątku nie można jednak znaleźć mimo, że tuż przed śmiercią ten majątek widziano.
Kontakty opisane powyżej mają swoje uzasadnienie. Są jednak ludzie, którzy zajmują się wywoływaniem duchów wyłącznie dla rozrywki. Jest to dla nich sposób na zabicie wolnego czasu lub spędzenie wieczoru w gronie przyjaciół. Trafia do mnie wiele ofiar seansów spirytystycznych. Ci ludzie nie zdają sobie sprawy, że bawią się zapałkami w stodole pełnej siana. Gdy zaczynają zabawę, nie przychodzi im do głowy, że mogą z niej wyniknąć tragiczne konsekwencje. Bywa, że gdy doznają urazu, często jest już za późno, bo "stodoła" spłonęła, a oni "poparzeni" bardzo długo, nawet do końca życia, goją swoje rany. Przydarza się to ludziom w każdym wieku, bez względu na płeć czy wykształcenie. Wiem, że bawią się w to również dzieci, zainspirowane opowiadaniami czy jakimś filmem. Bywa, że wywoływania duchów naucza jakiś program w telewizji, z czym zresztą osobiście się zetknęłam. Byłam przerażona gdy go oglądałam, gdyż wiem, jaką szkodę przyniesie on oglądającym, którzy zapragną spróbować wywoływania samemu. Organizatorzy takich programów skupiają się tylko na jednej stronie medalu. Starają się wzbudzić w widzach jak największą sensację. Może nie biorą pod uwagę konsekwencji swego przekazu, czyli nieszczęścia jakiego doświadczą naśladowcy.

Jeżeli zauważyłeś błedy na stronie wyślij email